Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o sobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o sobie. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2015

Dzisiaj to już na pewno.

Wdech przez nos.
Wydech ustami.
Dzień dobry,
słoneczny.

Dzisiaj to już na pewno!
Może nowe buty sobie kupię.
Przeczytam kilka stron "Sońki".
Na blogu coś napiszę.
Włożę miętową sukienkę.
Wsłucham się w muzykę
albo w ciszę,
(byleby też w siebie, przy okazji)
zanurzę stopy w oceanie... trochę się  chyba zagalopowałam ;) ;)

Filiżanek przed stłuczeniem.
Butów przed znoszeniem.
Obrusa przed poplamieniem.
Nie będę oszczędzać!


28 stycznia 2015

Muszę trochę posprzątać.



Nie umiem.
Chyba ze sto razy
próbowałam.
Starsze dziewczyny wyprawiałam do szkoły, zaglądałam do śpiących jeszcze maluchów, opróżniałam zmywarkę, wyjmowałam mięso na obiad, robiłam drugą kawę,
siadałam przy komputerze
z myślą... napiszę

i...

19 czerwca 2013

Coś szalonego.

Wczoraj postanowiłam zrobić coś...hmmm... szalonego.
I nie. Nie była to decyzja o biegu w mud ran z mężem i dziećmi.
Oni biegną, ja może kiedyś ;) W przyszłości. Zdecydowanie dalekiej ;)



Otóż wczoraj, w ciągu dnia. A dzień był naprawdę piękny.
Około godziny 13. Czy to 14 jednak była??
Nieważne. Ważne, że było to w czasie, kiedy mąż zabrał dzieci nad rzekę. Chociaż to, że akurat nad rzekę tez nie ma tutaj znaczenia. Mógł zabrać je na piłkę lub na zakupy. Gdziekolwiek. Ważne, że byłam w tym czasie sama w domu. No dobrze. Jestem drobiazgowa. Nie sama. Był pies i chomik ze mną, ale to też nie ma znaczenia w tej historii.  Jak już zostałam sama, zrobiłam sobie herbatę ekspresową. Earl gray. Wyszłam do ogrodu. Biały motyl przeleciał. Herbatę postawiłam na stoliku. Nie!! Najpierw go przetarłam ! Nie lubię stawiać herbaty na nieprzetartym stoliku ! Wróciłam po coś jeszcze do kuchni. Wiem ! Z szafki wzięłam ciastka. Trochę za słodkie jak dla mnie, ale mogą być.

No i wzięłam i usiadłam.

Nawet gazety nie zamierzałam przeglądać.

Wczoraj, w ciągu dnia,
postanowiłam posiedzieć. Odpocząć. W wygodnym fotelu. W ogrodzie.
Z godzinkę. Chociaż może starczyłoby z pół.
Takie szaleństwo ;)


Nie robić prania.
Nie wykorzystywać chwili bez dzieci na umycie podłogi.
Nie planować kolacji.
Nie martwić się o jutro.
Nic.
Z tych rzeczy.

Posiedzieć.
Wziąć kilka głębokich oddechów.

Słuchać ćwierkania ptaków.
Pomyśleć o kilku mało ważnych rzeczach.
Albo nie myśleć zupełnie o niczym.
Poczuć wiatr we włosach.
Na kwiaty popatrzeć.
Albo przymknąć oczy,
żeby zobaczyć więcej.

Bo czasami widzi się więcej, gdy się zamknie oczy.

Tylko posiedzieć...
Wziąć kilka głębokich oddechów...


Taaa...
Wczoraj postanowiłam zrobić coś...hmmm... szalonego.

I już, już, już
i już prawie, prawie bym to zrobiła...

gdyby nie fakt,

że się obudziłam.

:):):)


Dzieciaki wstawać !!!!Budzik nie zadzwonił !!!!! Zaspaliśmy !!! Już bardzo późno !!!
A dzisiaj mamy tyle do zrobienia !!!




























I na koniec piosenka dla Was :)
Do słuchania w samochodzie ! Koniecznie bardzo głośno !!

Zawsze, po jej wysłuchaniu, chce mi się żyć piękniej i bardziej :)




Zdjęcia zrobione na farmie :) Można ją obejrzeć dokładnie tutaj.



12 sierpnia 2012

Bo to nie jest tak

Bo to nie jest tak, że ja nie krzyknę czasami.
Czasami i miseczke z IKEA roztrzaskam na podlodze.
Czasami te emocje tak wzbieraja i wzbieraja a ja je uspokajam, zagaduję, zagłaskuję, zagłuszam bajką z telewizji...
Bo nie, nie udaję, ze ich nie ma.
Ja ich po prostu nie lubie. Nie chce ich.
Życie jest za krotkie na przejmowanie sie butami nie na półce.
A czasami niewyciagnieta zmywarka i ... no wlasnie...
Ja wściekła. Nie, ze zła czy poddenerwowana. WŚCIEKŁA. ZAGOTOWANA.
Walę tymi szafladami, bo przecież łyżeczkę wyjmuję, żeby kawę zamieszac!!!!!!!
Ty nie wiesz, ze trzeba kawę zamieszać !!!!!????? Co z tego ze nie słodzę, mleko wlewam przecież !!!!!
I wcale nie krzycze!!!!!!

Ja, taka właśnie żona i mój mąż.
Moj maz, ktory przytula wtedy mocno i przeczekuje z cierpliwoscia. Ktory odwraca uwage jakims fajnym slowem. Ktory daje mi tych slow bardzo dużo. Codziennie.
Maz, ktory zabiera dzieci na rowery, jak slyszy we mnie burze. Bo doskonale wie, ze chwili wolnej mi trzeba.
Czasami niczego więcej.

I ja tak sobie mysle, ze to dzieki niemu jestem dobra matka.
 Matka, ktora wybrala bycie mama. Na caly, wypelniony do bolu zajęciami, etat. I mama, nie bójmy sie tego slowa, SZCZESLIWA.

A żeby byc szczęśliwą mama... trzeba najpierw byc szczęśliwą kobietą. NAJPIERW. Taka jest dokladnie kolejnosc.

A nie jest proste byc szczesliwa kobieta majac tyle dzieci i tylko miedzyczas zamiast czasu. A noce przeciez tez sa za krotkie...

Bo mi, do mojego kobiecego szczescia potrzeba wielu rzeczy: pomalowanych paznokci, zaczytania sie w ksiazce, zakupow od czasu do czasu, wklejania tych naklejeczek i zdjec do albumow, przegladania butow w sieci, siedzenia nad maszyna do szycia, wymyslania ciagle czegos nowego, ostatnio pisania na blogu...:)
Musze chociaz chwilke dziennie poswiecic tylko sobie. Czasami to naprawde tylko minutka ale musi byc. Koniec i kropka. Chociażby dlatego, zeby nie byc zagotowana zbyt czesto:):)

A moj mąż, najzwyczajniej w świecie, to rozumie.
I wklada wieczorem dziecko do wanny a potem nałoży mu pachnącą piżamkę.



A tu sa zdjecia z dzisiejszych urodzin Adki !!! Jej urodziny, ale ja tez dostalam kwiaty :)

















21 lipca 2012

Miec pasje.

Wyglada na to, ze mam nowa pasje :):) !!!!
Objawy sa takie, ze ciagle od jakiegos czasu o niej mysle, ze wstaje radosna jak skowroneczek, chociaz tylko kilka godzin przerywanego snu za mna.
Powiem wam, ze zaskoczylam sama siebie.
A bylo to tak ;)
Od dlugiego czasu szukalam szafki na ksiazki. Uwielbiam czytac ksiazki i uwielbiam je eksponowac i  spogladac na nie po przeczytaniu i zagladac do pozakreslanych, podczas czytania, cytatow. Ale ze moj dom, jakos tak ostanimi czasy, skurczyl sie zaskakujaco, mam ich tylko troche w duzym pokoju (czy tez salonie, chociaz dla mnie to duzy pokoj:) ) i sypialni. No i plus moja kolekcja w kuchni. Ksiazek kucharskich, ktore zbieram namietnie (i tez cos z nich gotuje czasami, zeby nie bylo, ze tylko zbieram). Uwielbiam po prostu !! No a co z reszta ksiazek?
Reszta lezy na strychu. Smutne prawda?

Wracając do polki.
Szukałam dlugo i te, ktore mi sie podobaly byly smiesznie drogie i dlatego od razu je skreślałam.
 Az pewnego dnia pomyślałam, dlaczego szukam, może moj maz umialby zrobic taka szafeczke. Zadzwoniłam od razu i usłyszałam, że owszem spróbuje, ale na to potrzeba czasu a nie tak dzisiaj od razu i trzeba sie zastanowić i przemyśleć i żebym ochłonęła trochę...
NO wiecie, TAK ALE.
A ja chcialam, zeby byl zachwycony pomyslem jak ja! Zależało mi !  No ale dobrze. Nie musi byc zachwycony przeciez.
I wtedy to wlasnie olśniła mnie kolejna mysl - dlaczego nie mialabym zrobic jej sama!
Poszperałam w internecie, znalazlam dziewczynę robiącą cudenka z drewna. Stała się ona, w jednej chwili, moją inspiracja i bohaterem. Bo ona ma w dodatku piatke dzieci poniżej 9 lat !!! A ja mam przeciez "tylko" czwórkę.
I się zaczęło.
Projekt, zakupy, pilowanie, szlifowanie, balagan ogromny, wiercenie, wiory leca, ja sam, ja sam mojego synka mimo, ze bardzo pozna godzina. To ja sam, ja sam bylo najpiekniejsze  w tym wszystkim. Chowanie desek i rozrzucanie gwozdzi. Ta dziura w dywanie zrobiona wiertarka. Ale nie widac;)

A dzisiaj juz szafka stoi ! Cudna taka ! Wlasnorecznie zrobiona!! W stanie surowym bo koncowe szlifowanie i wybieranie farby dopiero przede mna:)

Kolejny dowod na to, ze czasami szukamy gdzies, nie wiadomo gdzie, a to w naszych rekach wszystko...

Ostatecznie zrobilam ja wspolnie z mezem. Ja poskrecalam boki, on tyl i polki :) Plus pomogl mi kupic deski i je pocial. I jakos jak ryba w wodzie w tym sie czul. Jakby to robil od zawsze. A ja pecznialam z dumy. I on juz planuje następne projekty.
Ja oczywiscie tez.
Następna bedzie drewniana skrzynia na zabawki :)

Mowie wam jakie to uczucie swietne trzymac wiertarke w rekach :):)











Ⓒ Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są moją własnością.