29 kwietnia 2015

piątek




W zeszły piątek byłam bardzo blisko.
Najbliżej.
O włos.

Zła, że muszę znowu sprzątać,
bolały mnie plecy, byłam zmęczona,
i myłam właśnie podłogę w łazience,
gdy pomyślałam, że to koniec.

Że powiedziałam już wszystko
i że może już wystarczy.

Wystarczy o wystających spod kołdry stópkach,
o chlebie bananowym z orzechami.
Wystarczy.
O tym, że najbardziej lubię, gdy się przeplata.
Brudne na kolanach jeansy i czyste paznokcie.
Szampan i kanapki z żółtym serem.
The one. And only perfumy z zapachem rosołu.
Angielski z polskim,
krzyczące dzieci z ciszą wieczorną,
eleganckie talerze z rozlanym kompotem...

I że banalnie o szczęściu.
Wystarczy.





Nie potrzeba już moich słów,
One i tak zawsze okazują się zbyt małe...
Koniec.

Historia pisze się sama.
Bez hałasu i rozgłosu.
I ciasteczkami będzie pachnieć i tak.
Koniec.
Decyzja ostateczna.
Dom where life happens.
Taka strona-za chwilę- nie istnieje.

Skończę tylko z tym sprzątaniem...




Ale.
Umyłam tę podłogę.
I wszystkie inne.
Zlewy i sedesy. Fugę pod prysznicem.

Chwilę odpoczęłam, emocje opadły, popatrzyłam na dzieci, które były zajęte kruszeniem plasteliny, na (boże, dzieci, przecież pięć minut temu odkurzałam!) dywan,
i kobieta znowu zmienną jest, pomyślałam.

Bo może i historia wcale mnie nie potrzebuje.
Może i są setki fajniejszych blogów,
ale ja,
ja potrzebuję.

Potrzebuję przypomnienia.

Przypomnienia,
że rysunki malowane kredą, zbyt szybko zmywa deszcz.
Że szampon do włosów pachniał kiedyś truskawkami.
Że tańczyłyśmy nie tylko w karnawale.
I że Ona miała wtedy dwa tygodnie.
I że może w życiu nie jest jak w bajce, ale jak w bajce bywa...

I chociaż wciąż, nie do końca wiem, o co mi chodzi,
potrzebuję przypomnienia,
że zupełnie nie chodzi mi o to, żeby mieć umytą podłogę w łazience.




Chociaż, oczywiście, lubię ;)




To co, byle do piątku kochani ;)



























40 komentarzy :

  1. Ja Cię potrzebuje ! Potrzebuje wiedzieć, że Ty też zawsze sprzątasz w te piekielne piątki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do piątku :) dobrze, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stęskniłam się za Tobą. Dzięki tym zdjęciom, słowom spisanym pozostaje cudowna pamiątka. Dlatego też swojego bloga wiem że będę miała nawet jeśli już bardziej dla siebie niż innych....Zdjęcia cudne..
    Ja też sprzątam sprzątam ale nie w piątki tylko we wtorki kiedy mam wolne przeważnie :-)
    Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asia bardzo :) Ja najbardziej lubiłabym posprzątać w czwartek, żeby już w piątek mieć spokój i taki długi weekend haha, ale mi nie wychodzi nigdy ;) Buziaki dla Was też :)

      Usuń
  4. Prośbę mam...
    Gdyby kiedyś (oby nigdy!) okazało się, że tych podłóg, fug i zlewów za mało było, aby zmienić decyzję...
    Gdybyś postanowiła już ostatecznie...
    Że koniec...
    To proszę, nie usuwaj!
    Zamknij, jeśli tak postanowisz, ale nie kasuj!
    Bo niejedna z nas potrzebuje przypomnienia, że nie o tę umytą podłogę w życiu chodzi.
    I chciałaby wejść i poczytać, tak jak teraz czyta czasem posty z archiwum.
    Więc choć nie kasuj...
    Proszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ogromnie, że czasami do archiwum zaglądasz, zaskoczyło mnie to trochę, ale też dało do myślenia :)
      Dziękuję Ci bardzo :)

      Usuń
    2. archiwum jest o tyle ważniejsze, że mogę zawsze ... nawet gdy mnie długo nie ma, wiem, że bez względu na czas ... kiedy zatęsknię za niezwykłymi słowami, za magiczną chwilką choćby ... o tym jak myślisz na jakiś temat i co dyktuje Ci serce, by klikać w te literki ... by nasycić serce do pewnej miary ... bez względu na czas ... nie jeden piątek ... nie dwa ... mam tu kawałek Twego serca i jest mi bardzo, bardzo przyjemnie, dziękuję! :)

      Usuń
  5. Pisz, pisz - ostatnio już się zastanawiałam kiedy w końcu coś napiszesz :) i ciesz się tą wiosną co ją na zdjęciach widać...i umyta podłogą tez :D ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :)
      A Ty zrezygnowałaś ze swoich planów pisania bloga?

      Usuń
    2. Nie zrezygnowałam:) ale na razie tak mi sie wszystko układa, ze czasu brak- maz zawalony robota, ze nie ma kiedy strony mi zrobic, a ja zbyt zajęta żeby go popędzać. I trudno mi narzekać bo to dobrze, on ma prace, ze ja zajęcia i tak dalej;) z drugiej strony trochę żal, ze bloga na boczny tor musiałam odłożyć.

      Usuń
  6. Wielkie ufff..... myj ta łazienkę, podłogi czy sufity ilekroć przejdzie Ci przez głowę zeby strona znikneła...
    bo moze i rzadko piszesz... ale ja lubie wracac do tych starych wpisow...
    i prosze mnie nie straszyc na wieczor bo nie bede mogła zasnac ;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami mam szczerze dosyć tego swojego rozmyślania nad przyszłością bloga, bo nawet jak nie piszę to ciągle myślę, analizuję i męczę sama siebie. już nie raz i nie dwa ten temat wracał, więc pewnie jeszcze wróci ;) za co z góry przepraszam haha :)
      Dziękuję Ci bardzo, że cały czas do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  7. I ze moze w życiu nie jest jak w bajce, ale jak w bajce bywa....pisz Kochana , pisz ....najpierw dla siebie a potem dla nas ... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli sprzątać to tylko w piątek, resztkami sił ale sprzątać, po to by sobota była tak samo ważna jak sobota i niczym nie przyćmiona a już na pewno nie płynem do mycia okien.
    Fajnie zajrzeć tu gdzie kiedyś zaglądało się częściej, strasznie mi brakuje czasu gdy miałam go więcej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię sprzątania w soboty, chyba nigdy tak nie sprzątałam, szkoda mi jej było ;) idealnie dla mnie byłoby sprzątanie czwartkowe, ale mi nigdy nie wychodzi ;) Ciekawa jestem zmian, które się u Ciebie szykują :) Buziaki :)

      Usuń
  9. Ale nas postraszyłaś, mistrzyni suspensu :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Fiuuuu... jak dobrze, że ten pomysł szybko uleciał Ci z głowy i oby więcej już do niej nie wpadał :) Masz świetne "pioro" i my chcemy je poznawać, wciąż na nowo. Apeluję więc w imieniu ogółu ;) zostań i pisz! Ściskam mocno i czekam na kolejne wpisy. Zdjęcia super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez sie przylaczam do prosb, zeby przeczekac, jesli jeszcze kiedys zdarzy Ci sie taka mysl. Lubie tu wracac!!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, czy wciąż piszesz ? Myślałam o Tobie kilka razy, ale nie mogłam sobie przypomnieć nazwy bloga, prywatny był, wciąż taki jest? Co słychać u Ciebie?

      Usuń
    2. Tak, wciaz pisze:-) zyciejestopowiescia.blogspot.com Prywatny, ale wciaz masz dostep. U mnie zmiany. Dobre zmiany:-) buziaki!!

      Usuń
  12. Prosze nie rezygnuj z pisania bo Twoje slowa uczynily moje zycie lepszym. To Ty uswiadomilas mi, ze moj zwykly, odrapany stol to nie tylko mebel ale kazda rysa na nim to historia, to dziecinstwo trojki moich dzieci - i za to bardzo Ci dziekuje. Nauczylas mnie doceniac kazda chwile i cieszyc sie nia jak najcenniejszym skarbem a takze pokazalas, ze kazda mama ma prawo byc zmeczona i czasmi ma poprostu wszystkiego dosc. Dziekuje Ci jeszcze za to, ze upewnilas mnie w przekonaniu, ze bycie pelnoetatowa mama to sukces i powod do dumy ''a wszystko inne jest istotne. mniej''. DZiekuje Ci za kazde slowo, Ania z Nottingham

    OdpowiedzUsuń
  13. Chcialam dolaczyc sie do prosby o niekasowanie postow z archiwum bo czasami tak bardzo potrzebuje do nich zajrzec i poczytac. Twoje slowa uczynily moje zycie lepszym, tzn. ja zaczelam dzieki Tobie widziec swoj swiat inaczej. To Ty uswiadomilas mi,ze moj zwykly odrapany stol to nie tylko mebel ale kazda rysa na nim to historia, to dziecinstwo trojki moich dzieci. I za to Ci dziekuje. I jeszcze za to, ze upewnilas mnie w przekonaniu, ze bycie pelnoetatowa mama to sukces i powod do dumy ''a wszystko inne jest istotne. mniej''. Dziekuje Ci bardzo i pozdrawiam z Nottingham

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam za zamieszanie ale choc cztam blogi to z reguly nie komentuje i przez przypadek wyslalam drugi prawie taki sam komentarz. Ania z Nottingham

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu kochana, zamieszanie to Ty może i zrobiłaś, ale nie na blogu tylko we mnie! Bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten komentarz, jestem bardzo wdzięczna za te wielkie słowa... Nie wiem co powiedzieć, słów mi brakuje aż!!!! Wzruszyłaś mnie bardzo...

      Usuń
  15. Całe szczęście, że doszłaś do prawidłowego wniosku:)
    Ale z Wiktora przystojniacha wyrośnie!
    xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Julito bardzo lubię Ciebie oraz Twojego bloga. Sama swój prowadzę na pamiątkę. Rzadko piszę ale piszę. ..kiedyś kiedy jeszcze mieliśmy z mężem nasze weekendy również sprzatałam w czwartki nigdy w soboty. Wolałam wykorzystać ten czas rodzinnie. Teraz pracuję w weekendy więc jest okropnie... tylko praca w tygodniu w domu przy dzieciach a weekend w pracy....teraz staram się sprzątać w środę i tym samym zostawić sobie czwartek luźny. Też mi się to rzadko udaje.. piąte praca na voc sobota też. Mam koleżankę angielkę i ona patrzy na mnie jak na stuknietą ze ja zamiast odpuścić to sprzątam i sprzątam. Sama zaczęłam się już czuć jak nawiedzona aż tu widzę, że Ty i kobiety piszące tutaj wiodą podobny zywot.. dlatego lubię pobyć u Ciebie. Pozdrawiam Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem odpocząć wieczorem z bałaganem dookoła, rano nie lubię parzyć sobie kawę, gdy wczorajsze naczynia w zlewie itd. i dlatego staram się trzymać regularnego planu sprzątania, bo ułatwia mi on życie. Uspokaja mnie fakt, że zabawki są porozrzucane na umytej podłodze :) Ale... czasami mam ważniejsze rzeczy na głowie, nic na siłę, czasami się nie wyrabiam, dzieci chorują, a czasami mi się bardzo nie chce a podłoga na cóż... poczeka haha ściskam Ciebie mocno :)

      Usuń
  17. i ja dziękuje za Twojego bloga, czekam na nowe wpisy i to jak bardzo czekam :) to jest takie trochę dziwne, że nie znamy się wcale, a właściwie to Ty nie znasz mnie, ale ja mam wrażenie, że znam trochę Ciebie dzięki Twojemu blogowi. Piszesz tak pięknie, czytam wpisy jak wiersze. Ja też wiem, że czyste podłogi nie są najważniejsze (ale fajnie jak się jednak te koty nie walają), też mam czwórkę dzieci, i jeszcze parę takich "ja, też..." by się znalazło. Pisz proszę :)
    Twoje słowa zapadają mi w pamięć, na przykład o tych patelniach, które czekają na umycie, ale to za chwilę, bo na razie.... wiem, to może średni przykład, ale ja naprawdę mam to czasem w głowie siedząc przy stole po obiedzie :)
    pozdrawiam bardzo serdecznie - gośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym pisaniem, to trochę jak ze sprzątaniem i ze wszystkim innym obowiązkami...Najważniejsza jest regularność, łatwiej sprzątać co tydzień, niż gdy się zabrudzi, łatwiej gotować obiad codziennie niż co drugi dzień itd.. moim problemem jest to, że nie traktuję pisania jako obowiązku, czegoś co muszę i powinnam. A ja muszę pisać, bo CHCĘ pisać. A ja ciągle odpuszczam. sama wiesz ile ma się czasu dla siebie, gdy ma się czwórkę dzieci, tyle ile się wywalczy... a ja na sprzątanie czas znajduję a na pisanie nie, i na to się buntuję! i takie wpisy, to niby o sprzątaniu, ale tak naprawdę o mojej walce z samą sobą;) haha nie chcę przegrać z mopem ;)
      dziękuję Ci Gosiu za wszystko co napisałaś, bardzo dużo to dla mnie znaczy, dziękuję...

      Usuń
  18. Witam serdecznie :). Jestem zauroczona i zachwycona Twoim blogiem. Przenoszę się do innego świata, gdy czytam Twoje wpisy, będę częściej wpadać. Ciepłe pozdrowienia z wietrznej dziś Małopolski. Asia

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam Cię czytać i uwielbiam Twoje zdjęcia. Nie znikaj!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pisz koniecznie. Mam nadzieję, że nas kiedyś odwiedzicie na FLorydzie, będzie łącznie 8 dzieciaków :)
    I jeszcze raz dzięki wielkie za Twojego wspierającego emaila...
    Ania

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy zostawiony komentarz.
Będzie on widoczny po zatwierdzeniu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Ⓒ Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są moją własnością.