7 stycznia 2013

Dla równowagi.



Było o marzeniach a dzisiaj o sprzątaniu będzie. Dla równowagi.

Piękny ranek. Słońce już zaraz tez będzie wstawało;)
Mój najmłodszy budzik, już ma dosyć czekania na leżącą, jeszcze minutkę, jeszcze minutkę, mamę. Już zdążył cały papier toaletowy porwać na kawałeczki i zapchać sedes. Już zdążył wysypać cztery kosze z zabawkami i nic interesującego do zabawy tam nie znaleźć. Już zdążył skarpety sióstr poupychać między szafką nocną a łóżkiem. Już dostałam cztery razy w głowę książką i już wstawałam, żeby rozlaną wodę zetrzeć.
Daję za wygraną i podnoszę się z łóżka. Oczywiście stając, bosą nogą, na klocek. Albo coś.

Słońce już świeci. Oświetla całą drewnianą podłogę.

Brudną podłogę. A jakże.

JAK JA NIE LUBIĘ BAŁAGANU !!!

A ten bałagan bardzo często mnie otacza.

I momentami denerwuje tak mocno, że....aż słów mi brakuje.
Słów mi brakuje...innych niż niecenzuralne. W takich chwilach, razem ze śmieciami, z kosza z łazienki, muszę wyrzucić z siebie emocje!
No i trochę tych słów;)
I jeszcze koniecznie muszę powtórzyć ze dwadzieścia razy, że ja nie daję sobie rady z tym bałaganem!!!
Bo ja sprzątam, sprzątam ale końca nie widać.
Umyję wannę, prysznic brudny. I tak dalej i tak ciągle.
Na wycieranym blacie, ciągle okruchy. Nigdy nie mogę znaleźć piszącego długopisu. Czystej kartki. Obcinacza do paznokci. I piekarnik !! Czy to możliwe w ogóle mieć czysty piekarnik????? I wszędzie te zabawki, o które notorycznie się potykam. I jeszcze pies na kurtce się położył !!
Albo moja szafa. Zamiast na wieszakach lubię mieć wszystko na stercie, na podłodze:):):) I ciągle tę stertę przerzucam szukając to spodni to podkoszulki. I znowu sobie pogadam przy tym. I obiecam, po raz kolejny, ze już naprawdę, ale to naprawdę, choćby się waliło i paliło ja znajdę- i to będzie dzisiaj- na posprzątanie tego, czas. Bo ile to można pozwalać, żeby to bałagan panował w tym domu!  Zamiast mnie!!;);)


Ale już za chwilę jest zupełnie inaczej... Znowu spokojnie. Ktoś stoliki poprzecierał. Lustro umył.

Bo ja tak sobie wykrzyknę to i owo, na szybko w nerwach odkurzę i poukładam buty równiutko.

A za moment wyciągnę przepis na kolejne ciasto. I to Wiktor będzie i mąkę i cukier wsypywał do miski. I na swoją bluzkę i spodnie i podłogę, na blat, na krzesło na którym stoi.
I mnie denerwować to nie będzie.
Kolejny wieczór spędzamy grając w gry planszowe. Dzisiaj w Clue. Bawimy się przy tym wszyscy wyśmienicie. Za chwilę moja kolej zgadywania, kto rzucił zaklęcie na Harrego Pottera. I śmiejemy się głośno, bo każdy chce podejrzeć karty każdego. Kto by się brudną podłogą przejmował?
Albo jak czytamy w łóżku, Babcię na jabłoni, a na szafce obok puste butelki po wodzie, jakieś zabawki i szczotka do włosów leży. Nie rozprasza mnie to.
Albo, że na stole w jadalni jest plaża i Maja bada jej erozję. Nie jest to dla mnie stres.
I ze ryba z rozbitego akwarium, będzie tymczasowo, w sypialni, na komodzie, w niebieskim wiadrze. Tez nie.
...A te zabłocone korki to pomogły Zuzi gola strzelić dzisiaj...
Nie zastanawiam się nad plamami, które się nie odpiorą z bluzki, kiedy moja maleńka córeczka samodzielnie zjada zupę łyżką. Czuję wtedy dumę, której nic nie rozprasza.


Ale czasami tak. Czasami pobujam sobie w obłokach.
Ze rano, wieczór, we dnie, w nocy...mój dom lśni. Pachnie czystością. A ja, jako perfekcyjna pani domu, podaję na śnieżno białym, uprasowanym obrusie, obiad z trzech dan. Plus deser.
Dzieci mają czyste ręce przy stole. Szklanki, ze zmywarki, bez zacieków. Nic się nie rozlało. Nikt makaronem po ścianach nie rzuca.
Tak sobie, tylko czasami, pobujam w obłokach.

Czasami...

Bo kiedyś dawno, dawno temu wymarzyłam sobie, że ja.
Że ja, poza tym, ze jestem kobietą, to będę MATKĄ PRZEDE WSZYSTKIM.
A dopiero później umyję okna.














Nasza skrzynia na zabawki jest jeszcze w stanie surowym:)
Z założenia miała pomieścić wszystkie zabawki. Jak wyszło każdy widzi:):) 









Miłego tygodnia.
J.












55 komentarzy :

  1. Skąd ja to znam...?
    Nie macie tak, że jak skrzynia w stanie surowym zapełniła się zabawkami, nigdy już nie ujrzy farby ani lakieru i pozostanie w fazie przejściowej do końca? Ja jestem robotną mróweczką, ale większość prac męsko-domowych tak właśnie się u mnie kończy, niestety. Rzucamy nie zrealizowane w pełni plany dla nowych pomysłów.
    Gratuluję postawy matki przed pedantyczną (celowo nie perfekcyjną) panią domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Dzieki:) U nas tak samo jest!!!!!Teraz, jak już zabawki w skrzyni mnie przeraża fakt, ze przed malowaniem trzeba je dodatkowo powyciągać, przejrzeć, posegregować przy okazji itd. itd. Mam nadzieje, ze jednak uda się nam ja pomalować;) Chociaż takie surowe drewno tez ma swój urok;):):)

      Usuń
  2. już nie będę powtarzać do znudzenia, jak bliskie moim są Twoje myśli, ale jak tu nie czynić tego, skoro piszesz o Tym, o czym i ja ostatnio sobie akurat myślałam. i też w tym całym chaosie, który otacza mnie nieustannie, ostatecznie odnalazłam dziwny spokój i porządek rzeczy. porządek w znaczeniu metafizycznym. bo jak tu nie docenić, że w zasadzie moja córeczka, te rozrzucone najróżniejsze przedmioty układa tak, że niejedna martwa natura do sfotografowania powstaje: tu niedbale odłożona książka z bajkami, obok misia i jeszcze rozrzucone klocki, tu brązowy konik wystaje z papierowej torby z gazetami, - a wszystko tak kolorystycznie współgra ze sobą, że ach...i dzięki temu mój dom żyje, nie jest martwy, rzeczy zdają się same poruszać i z pomocą małych rączek układać tak jak tego one chcą, a nie ja. czekam zatem na przesyłkę z negatywami i do dzieła. nie trzeba będzie inscenizacji, prężenia się przed obiektywem, aby ten nasz mały świat utrwalić. oby wyszło mi to tak dobrze jak Tobie, bo uwielbiam oglądać zdjęcia przez Ciebie tutaj zamieszczane i nie mogę wprost uwierzyć, że jesteś samoukiem w tej dziedzinie. cóż, talent chyba tkwi po prostu w człowieku i tyle. dobrze, że się z nami nim dzielisz. pisarsko również jak zwykle smakowicie. pozdrawiam Ciebie Julitto - dobrego tygodnia. kasia*kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu ja Ci bardzo dziękuje za te wszystkie słowa, które dla mnie tutaj zostawiasz... bardzo mi miło ! Ciesze się ze robisz zdjęcia!!!!!!!!!! Może o jakimś fotoblogu pomyślałabyś??:) Żeby inni- w ty i ja;)- mogli pooglądać. Samych pięknych kadrów Ci życzę:)

      Usuń
    2. Julitto, a czy wiesz że przeszło mi to przez myśl ;)muszę tylko zobaczyć jakie będą pierwsze efekty mojej pracy, bo Nikon strasznie zakurzony, ostatnie dobre zdjęcie to ja zrobiłam tak dawno temu...z przyczyn czysto prozaicznych, bo zajmowałam się fotografią analogową, a tą jest obecnie wykonywać b. trudno jeśli się nie ma własnej ciemni, a na to właśnie nie mogłam sobie pozwolić. nie mogę też chyba i obecnie bo mam wprawdzie tylko dwójkę, ale najmłodsza ma latorośl jeszcze w powijakach bardzo mocno... zamierzam za to słać negatywy do stolicy i stamtąd je potem odbierać. nie widzę siebie bowiem z aparatem cyfrowym w dłoni, nie znam się, nie potrafię i nie mogę się przekonać...ale dzięki wielu inspirującym myślom, które na Twoim blogu znalazłam doszłam do wniosku, że chociaż nie potrafię szyć pięknych kocyków, tworzyć pięknych przedmiotów z drewna, to jednak potrafię robić coś co mogę podarować swoim dzieciom tak od siebie, zamiast kolejnej zabawki, książeczki, ubranka. mogę im pokazać jak ja patrzę na nich, na nasz świat, poskładać go z obrazów i naszych utrwalonych momentów razem...a poza tym to tak tkwiło we mnie od dawna, pora wyzwolić twórcze siły !!! całuję kasia*kasia

      Usuń
    3. Mój tata kiedyś bawił się w ciemnie i te sprawy;) Analogowa fotografia to dla mnie czarna magia;)
      Do dzieła Kasiu, do dzieła:)

      Usuń
  3. Jaka ta skrzynia na zabawki jest C U D N A no zapiera dech :))))
    Jakie to umorusane od pieczenia dziecię z tym w buzi oblizywanym paluchem i ta mąka WSZĘDZIE - jakie to jest prawdziwe. To najpiekniejszy bałagan Julitko jaki widziałam!!!
    I ten klocek pod bosą stopą o poranku i ten mały budzik - ja to wszystko pamiętam hahaha - dziś to to wyrosło na całkiem spory nam odkurzacz, to znaczy operatorem odkurzacza jest w domu, takie ma zadanie (sam je sobie przydzielił hihihi - chyba dla odkupienia tych "tamtych" chwil)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę Ci się podoba? Dziękuje:):):):):)
      Masz racje, ze taki bałagan jest piękny:):) i to właśnie jego będziemy wspominać już za kilka lat z łezka w oku:) Ale ten czas leci prawda? Twój syn na pewno tez dosłownie przed chwila potrzebował krzesła, gdy chciał mamie pomóc w robieniu naleśników...

      Usuń
    2. no to indywidualista był i samodzielnik - jak cos "to sam" bez pomocy, bez wsparcia wyganiał mnie zamykał się w pokoju i coś majstrował. Kiedyś wielkiego pająka czarną farba na ścianie dooookąd mu łapka sięgała - na drugi dzień sam prosił, żeby to zamalować ;)

      Usuń
    3. p.s. cudna skrzynia, przecudna i ta jej drewniana świeżość ach
      p.s. 2 - przylazłam szukac nowych słów...

      Usuń
  4. Napsałam cały elaborat ale się zapętliłam i skasowałam.
    Bałaganu nie cierpię i mogę się pochwalić jednym komplementem jaki dostałam od koleżanki, która stwierdziła: 'jak ty to robisz, że masz taki porządek w domu?'
    Porządek nie jest zawsze ale staram się:)
    Buźka xxx
    Super masz blaszkę na te ciasteczka! A Wiktorowi to nie potrzebny taki wypasiony sprzęt bo widać, że on woli rączką mieszać :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze no widzisz a ja się staram ale mi nie wychodzi:):) Blaszka jest fajna ale raczej do zabawy, bo mała, na 9 ciasteczek:) tak naprawdę to jest blaszka na amerykański shortbread:) Czy jakoś tak;)

      Usuń
  5. oj Julitko taki bałagan to chyba w każdym normalnym domu pełnym dzieci i nie tylko - jest, no bo jak ma nie być ... hihihi będziesz mieć porządek jak już kiedyś tam sobie Sami ze Swoją Połóweczką zostaniecie, ale pewnie wtedy to marzeniem będzie taki cudny bałaganik ;)))
    Za to na bałagan z ubraniami ma sposób moja koleżanka, po prostu mało ich kupuje, a po sezonie wydaje bardziej potrzebującym i na nowy znów tylko kilka kupuje - ma taki luz w szafach, a zawsze modnie ubrana ... hihihi
    Skrzynia piękna ... :)
    Pozdrawiam i udanego tygodnia Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kilka razy w roku oddaje kilka worków z ciuchami!!!! I nie dalej jak wczoraj, nie miałam w co się ubrać haha. A do szafy wejść nie mogę, bo mnie sterta atakuje;)
      Dziękuje:) Dla was tez udanego:)

      Usuń
  6. Julitto, ja tez lubie miec poukladane, gladko, czysto. Ile razy obiecywalam sobie, ze za nadwyzke zatrudnie pania do sprzatania - raz na tydzien. Bo nie wyrabiam. Nadwyzek nie widac i z balaganem musimy sobie radzic sami. A balagan coraz krasniejszy, zgodnie z angielskim powiedzonkiem "Little children, little problems, big children, big problems"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Tak to prawda:) To powiedzenie często było powtarzane w moim rodzinnym domu, nie wiedzieć dlaczego:):):)

      Usuń
  7. A ja ciągle walczę żeby stworzyc równowagę pomiędzy gospodynią domową, matka , kobietą i pracownikiem - pomagaczem i nie śpię, jem w międzyczasie, maluje się w pracy i jestem juz tak tym zmęczona :-( i zastanawiam sie czy warto mieć tą cholerną równowagę, a może niech sie dzieje, może życie da mi rozwiązanie ...
    Z ciuchami mam to samo, leżą w różnych miejscach na kupkach a ja je przerzucam, i jak coś dokładam to już sama przed sobą usprawiedliwiam sie mówiąc, to tylko na chwilę dopóki sie nie ogarnę :-)
    Ja zwariuje :-) a jeszcze przed chwilą klient mnie ochrzanił z grubej rury, że śmiem mu proponować "taką" pracę - że za mało atrakcyjna pomyślałam, ale jak ktoś w zyciu zaledwie pare dni przepracował to ma ambicje na lepszą
    Trzymaj się cieplutko, dopóki jeszcze dzieci nam nie giną w bałaganie nie jest źle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no współczuje takiego klienta przy poniedziałku!!! Mam nadzieję, ze reszta tygodnia będzie w pracy przyjemniejsza:)

      Usuń
  8. Droga Moja Nieperfekcyjna! Za Tobą rzędem wiele z nas ustawić by się mogło narzekając na te niemalęjące sterty ubrań do prasowania i opalcowane szybki i lustra.Perfekcyjne panie domu to tylko w telewizji, albo te, co to je stać na służbę w domu ;) Bogu dzięki jesteś Ty królową normalności i perfekcyjną przyjaciółką swoich pociech!Trza mieć priorytety właściwie poukładane ;) A dzieci perfekcyjnych pań domu niestety zbyt często kończą później na kozetce u terapeuty, bo mama nie przytulała i czasu jej brakowało :)Jest dobrze Kochana i oby gorzej nie było! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jak coś napiszesz, to ja dostaje takiego kopa tutaj do działania a chyba Ci o tym nigdy nie mówiłam:) Wiec mówię:) Dzięki, ze zaglądasz Aniu:)

      Usuń
  9. JUlitka, ty pamiętasz jak ja ci kiedyś mówiłam, że ty piszesz tak inaczej .. tak że czuję ja jako czytelnik że powolutku gdzieś płynę. Ogromny spokój się odczuwa czytając te teksty.. taka spokojna droga z refleksją wyciąganą na spokojnie. I ja nie wiem jak ty to robisz!! Bo u Ciebie tam spokoju przecież nie ma prawie nigdy! Jak ty jesteś w stanie taki spokój nam przekazać??? A może ty jesteś czarownicą jakąś?? :-) Piękny post Julitka. Mądry i piękny. Choć ja nie jestem tak wyluzowana i dzieci u mnie wiedzę, że lody jemy przy stole i na miseczkach. Nie mogą z nimi chodzić po domu. Wiedzą, że nie ma jedzenia nigdzie poza kuchnią. Owoce tylko i coś tam ejszcze mogą w pokoju. I jak mam mąkę na podłodze to szybko ją wycieram i nigdy mnie ona nie cieszy ani nie jest mi obojętna .. zawsze wkurza ;-) ale nie wkurzam się na dzieci tylko na to że przed chwilą miałam czysty dom a już ta mąka tu psuje moje feng shui ;-)) ALbo Nadki eksperymenty - wszędzie mam sodę, ocet rozlany, barwniki które w fugi wnikają.. i mnie wkurza to.. wkurza.. ale Nadia wie, że ma swobodę i robi te swoje eksperymenty ciągle i ciągle a ja biję brawo że tak ładnie soda z octem i keczupem wybucha na mojej szafce kuchennej i lądują na wszystkim w koło :-)) biję brawo bo moje dziecko kocham zdecydowanie bardziej niż szafki kuchenne :-) Uwielbiam tego twojego chłopczyka kochanego :-) w sumie to naszego można by powiedzieć :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka dziękuje Ci bardzo. I pozwolisz, ze tylko tyle napisze?:):)

      Usuń
  10. Lubię tę prawdziwość u Ciebie. i to wszystko jest napisane takim słowem, że ja mam wrażenie jakbym na tych brudnych podłogach z Tobą na szmacie jechała :) Jakbym niosła to niebieskie wiadro z rybą.. Nigdy podczas Twojego posta nie zdarzyło mi się nawet na chwilkę odejść myślami w inną stronę. Czytam tak przyklejona do tych słów. A najpiękniej jest właśnie wtedy jak jest zwyczajnie. Jak jest o tym co ciągle, dookoła, natrętnie..
    To jest niestety wada bycia porządkowym.. Ja kocham pporządek i staram się go utrzymywac.. ale ile sie przy tym nadenerwuje. i dopuki nie usiądę po wysprzątaniu tak ciągle jestem nerwowa :( wychodzę na spacer i zostawiam bałagan po obiedzie. naczynia w zlewie, kuchenka brudna, podłoga z jedzeniem co Tosi z buzi wyrzuca... i ja wychodzę na dwór i cała w nerwach, że tam ten bałagan. jak ja bym chciała zmienić to w sobie.. żeby tak to lekceważyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziękuje Ci Julka:)
      Ja przed świętami BN, kiedy na świecie była już Ada...oooo w tamtym roku to było... a zda się, ze wiek:):):)... wiec pierwszy raz nie udało mi się w którychś szafkach posprzątać generalnie. Nie dałam fizycznie rady z czwórka dzieci. Fizycznie i czasowo! Bo zawsze sprzątam wszędzie generalnie przed świętami, żeby nic ich nie zaburzało haha, żeby święta się odbyły w ogóle haha.
      No i co? No i nic:):)
      Święta były cudne. Bo z Ada pierwszy raz:)
      Buziaki:)

      Usuń
  11. "Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe..." a szczęśliwe to takie, które mogą wszystkiego spróbować, eksperymentować, dotknąć, no uczyć się życia po prostu... a że przy tym często bałagan dookoła...moim zdaniem szczęśliwy dom to nie taki, w którym jest jak w muzeum...a dzieci przecież wiedzą, że i posprzątać też trzeba jak się nabrudzi...i pomogą...i o to chodzi, żeby nas czasem wkurzało, a czasem rozczulało...jak dzieci dorastają to się czasem tęskni za tym bałaganem, oj tak...a Twój post niby o bałaganie, a jakąś taką błogość wniósł jak go czytałam...no bo przecież nie ma nic cudniejszego, niż radość naszych dzieci:) a bałagan? zrobił się to i zniknie...czasem nas to denerwuje, a czasem, jak to zauważyłaś, nie...i tak ma być...pozdrowienia dla Was, a zwłaszcza dla małego pomocnika:)cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje!!! Właśnie już to Maryś wspomniałam, ze już to dzisiaj wiem, ze te mąkę rozsypana będę wspominać czule, z łezka w oku już dosłownie za chwile. ten czas tak pędzi... Ty coś o Tym wiesz, bo masz starsze dzieci:) Ale ja i przy swojej Zuzi już to odczuwam troszkę...

      Usuń
  12. Julitka ja Ciebie zawsze podziwialam ze te anielska cierpliwosc!!!! Ale to chyba rzecz nabyta, a nie wyuczona niestety... bo ja sie nie moge nauczyc jej i jak mi dzieci bajzel zrobia to nie potrafie byc spokojna....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię Donatko że to rzecz wyuczona! Jak miałabyś 4 dzieci i zero szans na lśniący dom to zostałoby albo chodzić ciągle wkurzonym i w nerwach wszystko robić albo przyjąć życie takim jakie jest.. Wszystko kwestia wyboru :-)

      Usuń
    2. Ja myślę, ze nie tylko wyuczona. Kiedyś byłam zdecydowanie cierpliwa "inaczej" hahah. Ale jestem niestety tez pewna, ze nabyta...niestety- bo nabyłam ja w okolicznościach raczej smutnych. Uważam, ze byłabym zupełnie innym człowiekiem dzisiaj gdyby nie To. buziaczki Dona i Iwona:) Zrymowało się pięknie:)

      Usuń
    3. ale Donacie to chyba o to nabyta chodzilo o to że wrodzona.. i ja to tak skomentowałam.. tak mysle ze o to jej chodzilo choc słowo "nabyta" przecież oznacza dokladnie inaczej :-)

      Usuń
  13. Julitko ja zawsze wiedziałam że Ty jesteś ta MAMA najprawdziwsza! Co sprząta, gotuje, zakupy robi i zawsze czas na zabawę znajdzie. Wiedziałam! I w tym wszystkim to ja Ciebie podziwiam ogromnie! Że mimo nerwów czasem, tak spokojnie siadasz potem i gracie! To takie piękne! I myślę że dużo zależy od tych wartości które uważasz za ważne i ważniejsze.
    A tak w ogóle to Wiktorek chyba lubi gotować bo to on najczęściej na tych "kuchennych" kadrach jest:))
    MAsz te zdjęcia takie klimatyczne zawsze!
    No i skrzynia taka ładna! Piękna! Ech! Uwielbiam Twoje posty po prostu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Wiktor zdominował kuchnie!!! Kiedyś to zawsze Maja mi pomagała ( Zuzia niezbyt lubi) a teraz Wiktor i już coraz częściej Ada. Przysuwa krzesło i łyżkę drewniana żąda!!! A Wiktor praktycznie codziennie Mówi do mnie mama oć robimy ciasto razem... :):) Uwielbiam to:)

      Usuń
    2. Hehe! Wiesz, najlepsi kucharze świata to mężczyźni:) Może rośnie jakiś Mistrz Kuchni!!

      Usuń
  14. ajć, nie wiem od czego zacząć:)chyba od tego, że zdanie o porządku, białym obrusie i trzydaniowym obiadzie najbardziej mnie rozśmieszyło:)no bo jak?niemożliwe przecież! ale pomarzyć można;)
    i cudowny musi być Wasz dom, tak jak cudownie to opisujesz....chyba Julia napisała, ze na szmacie z Tobą jedzie? to już jedziemy we trzy:) teoretycznie lżej Ci byc powinno;)bo tak właśnie piszesz, że każdy czuję się domownikiem ...a to Twoje dzieci mają szczęście mieć taką Mamę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się śmiejesz, ale ja jak zobaczyłam perfekcyjna panią domu w tv, to z wypiekami śledziłam chyba ze dwa odcinki haha.
      Dziękuję za przemiłe odwiedziny :) I zapraszam częściej.

      Usuń
  15. Ale ty wiesz, że ten post jest o mnie, wiesz, prawda? Identycznie mam, jak się pochylę, by zabawki zbierać, to zastygam jak porażona na widok podlogi, i zaczynam jęczeć albo i płakac mi sie zdarza, przyznaję się, bo ja tak lubię porządek! Nienawidzę nie pościelonych łóżek i kuchni ze zlewem pełnym naczyń, i chciałabym mieć czysty stół, i jeden kącik w mieszkaniu zabałaganiony "po mojemu", czyli ścinkami filcu i nici, ale zyby nikt mi w tym filcu, koralikach i niciach mie grzebał. A teraz własnie Pompony siedzą, jeden po mojej lewej ręce, jeden po prawej, i pracowicie wyciągają ze swoich miseczek kawałki owoców i Kacprowego ciasta resztę, i układają pracowicie w rządek, potem w wiezyczkę, potem coś zjedzą i znów ukladają... I wiem, ze mam wybór - albo ten wycacany stół w kuchni z zawsze zamieciona podlogą, a dzieci zamknięte w kojcu oraz karmione o konkretnych godzinach, przeze mnie, czysto i higienicznie, albo te układanki, pokazywanie mi, jak slicznie się uklepalo góre z mandarynek i banana, i jakie raczki brudne, oblizałem, ale ty jeszcze umyj, mamo...

    No to co mam robić. To już później umyje ten stół. kiedyś tam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twój komentarz z dziesięć razy. Łzy w oczach wtedy i takie tam :):):):)
      A to dlatego, ze jeszcze Cie Takiej, jak w tym komentarzu, nie czytałam.;)

      Usuń
  16. u mnie bardzo mała przestrzeń i tylko jedna mała dziewczynka - a i tak miewam problem z ujarzmieniem każdego kąta... co tam, ważne że zdrowi i szczęśliwi jesteśmy :)
    PS dziś Twój kocyk u mnie, w roli głównej :))

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nie mogę przestać się zachwycać tą piękną skrzynią!! Oj przydała by się taka Nikoli ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam bardzo podobnie. Nie mam juz sil do ciaglego sprzatania, a tu konca nie widac. A balagan wywoluje we mnie niechec do robienia czegokolwiek wciagu dnia. Za to jak mam w domu posprzatane, to i mam mnostwo energii i pomyslow w glowie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również i dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej:)

      Usuń
  19. Dylemat a la miec ciastko i zjesć ciastko... czyli albo latac na szmacie cały dzień albo zająć się dziecmi a może i sobą... u mnie dniem sprzatania jest sobota, najwazniejsza jest podłoga bo na niej głownie dzieje sie u mnie w domu- to mała udaje kota i chodzi na czworaka to z kotem sie tarza, i zabawka każda, planszówka wszystko jest na podłodze... więc czysta podłoga to priorytet, do tego pasuje odkurzyc meble, łazienkę wysprzatac, i kuchnie, i jeszcze... a w miedzyczasie obiad ugotowac, ciasto upiec, zakupy jakies zrobic i... o matko juz jest osiemnasta? gdzie ten dzien uciekł ja się zapytuję? ta wolna sobota na leniuszka?... ale bywa i tak, że kokosimy si w łózku do 10, 11 nawet (rzadko ale się zdarza), potem jemy sniadanie, kawa i koniecznie cos slodkiego... i juz południe prawie, wiec co znowu na szmacie? to Ty męzu mój tylko odkurz podłogi, ja szybko kibelek umyję i wanne i umywalkę, a kurze z mebli to moze juz jutro, albo jak Patisona będziesz kąpał, bo szkoda tego dnia na sprzatanie... to może spacer, albo pomalujemy razem ten duzy domek z kartonu bo zima się skonczy i kot go podrapie do reszty a dalej bedzie taki niedokonczony... i okien na swieta nie umyłam, chociaz porzadki były raczej generalne, no ale po co te okna jak zaraz się zachlapia deszczem?... to lepiej juz było cztery blachy pierniczków upiec, i rogaliki migdałowe i mince pies... i jeszcze jeden wieczór na lukrowanie... i mama jakby szczęsliwsza od tego miodu pewnie ( albo bakali moczonych w whisky hehehe) i dziecko szczęsliwe i dumne ze tyle napiekło... i coraz bardziej się przesuwa wskazówka na to co ważne, zeby wspomnienia z dizecinstwo mojej małej były własnie takie, ze jak przy kuchennym stole to razem, a jak się nabrudzi to się posprzata, a świeta i weekend to nie wielka pardubicka z mopem ale "slow life'owe" delektowanie się dniem, odpoczynek... bo odpoczac to mozna nawet i przy tym mopie tylko na spokojnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tych bakalii w whisky to jakoś dziwnie często cały dzień dziś myślami wracałam haha. U mnie tez porządki raczej generalne były ale tylko wspomnienie po nich zostało;) Co to jest mince pies????

      Usuń
    2. Mince pies to brytyjskie kruche ciasteczka nadziewane bakaliami moczonymi w alkoholu - pyszne... polecam z mojego ulubionego bloga kulinarnego:
      http://www.bistromama.pl/2012/12/mince-pies-ii.html
      albo
      http://www.bistromama.pl/2011/12/mince-pie.html

      Usuń
  20. Jakbym widziała siebie :) Cudowny blogg - zapraszam do siebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Już zajrzałam, ale tak na szybko tylko i oczywiście zajrzę tez na spokojnie:)

      Usuń
  21. Oh jak ja uwielbiam mieć mieszkanie na błysk...ale przy Dzieciach to chyba nie możliwe..kiedyś mocno się spinałam, żeby wszystko było ładnie, równo, bez zacieku, bez pyłku kurzu..ale od jakiegoś czasu coraz większy mam do tego luz. I ogromnie mnie to cieszy...życie staje się jeszcze przyjemniejsze :)
    Swoją drogą przeczytałam kiedyś taką myśl " Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy" i chyba coś w tym jest ;). Serdeczności!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no fajna myśl. Będę się jej trzymać;)

      Usuń
  22. Jakaś Ty moja jest! Z całym swoim światem moja jesteś! Kiedy Ciebie czytam...Gdy czytam o Tobie, to taką harmonię cuuudną czuję;-)Bo wszystko takie moje! I ta plama na spodniach i to słońce na brudnej podlodze...I ten nerw z przekleństwami, co chwyta, gdy nazbiera się za dużo, ale też wyluzowanie, żeby nie zwariować, żeby sprzątająca maszyną się nie stać... I te tysiące rzeczy "nie tam gdzie należy", które czasami w oko przestają kłuć;-)
    PS. A ten stan wiecznego, odnawiającego się bałaganu, ja nazywam never ending story;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj... ale się wzruszyłam! Piękny tekst i piękny blog. Ja ma na razie jedną moją Różyczkę i psa na dodatek, a już bywa, że nie ogarniam... :D Pozdrawiam serdecznie i zostaję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się przeogromnie:) Pozdrawiam Ciebie i Różyczkę:)

      Usuń
  24. Julitko, bo w domach sprzątają skrzaty a bałagan robią smoki... nie wiedziałaś? Moje dzieci wychodzą z założenia, że sprząta się samo, albo w nocy, lub gdy one są w szkole.
    I te pytania: mamooo widziałaś moją spinkę? mamooo ocia (owieczka ukochana)zaginęła, dzwoń na policję!
    Zabawki dziwnym dotknięciem różdżki nóg dostają, chowają się po kątach w szafce z naczyniami, lub w koszu na brudną bieliznę. I te klocki, ja kiedyś inwalidką zostanę, dobrze, że już z tych piłeczek do baseników wyrosły, to powinno być zabronione w sprzedaży indywidualnej, miałam przyjemność się przekonać, jak się jedzie na takich piłkach ze schodów...bolesne doświadczenie ;).
    Z wiekiem staję się pedantyczna i drażni mnie wiele, z uporem maniaka tłumaczę: jemy przy stole... a później szoruję te plamy na kanapie.
    Tylko co jest ważne, co pamiętają dzieci?
    Z wycieczki nie zapamiętały tego co nas otaczało, ale to, że z tatą taplały się w kałuży, z wyjazdu do babci, bitwę błotną i robienie makaronu. Dziecko nie będzie wspominało wypucowanego na błysk domu, ale chwile w których było szczęśliwe. Twoje dzieci są szczęśliwe, to widać na każdym zdjęciu.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pamiętam taką anegdotkę sprzed lat...
    Mój młodszy, wtedy chyba 4-5 letni brat miał się umyć... a czarny był caaaały choć to dziecko białych rodziców...
    Umył się... prawie dokładnie ;-))) o uszach zapomniał, o stopach munie powiedziałam ale rozbroił mnie odpowiedzią na pytanie czy zęby umył... "A po co?? Jak jutro będę śniadanie jadł i... znów się ubrudzą" ;-)))
    Twój DOM to miejsce gdzie szczęście mieszka właśnie dlatego, że jest w nim tyle miłości do ludzi a nie... do porządku ;-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy zostawiony komentarz.
Będzie on widoczny po zatwierdzeniu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Ⓒ Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są moją własnością.