23 października 2012

Pilka nozna*






Jesienna liga w pelni. W niedziele, Zuzia miala czternasty, z dziewietnastu meczy. Zakonczyl sie remisem 1:1.
Jej druzyna pilki noznej nie przegrala jeszcze zadnego meczu w tym sezonie. Dziewczyny ida jak burza po zwyciestwo calej ligi :) Mimo ze mieszkamy poza Filadelfia, moja corka, juz trzeci rok, gra w Filadelfijskim klubie. PSC. Philadelphia Soccer Club.

Wlasciwie to moglo byc tak, ze nie mialabym o czym tu teraz pisac...
Bo walczylam, zeby bylo jak ja chce. Zeby przekonac moje dzieci, ze wcale pilki noznej nie lubia.
Bo mama nie lubi, no to jak?
Zeby udowodnic im, ze taki zapal, jaki one maja, to zaden zapal i nie widze w nich ducha walki zespolowej.
Chcialam udowodnic mezowi, ze skoro dziewczynom wstawac sie na mecze nie chce, to im nie zalezy...

No tak. Nie chcialo mi sie chodzic na te wszystkie mecze. Zawiazywac sznurowadel w korkach i pamietac, zeby i biala i niebieska koszulka byly zawsze czyste. Ja naprawde mam co robic- mowilam;););)
Ale to moj maz wygral nasza walke. Pasja taty moich dzieci jest pilka nozna. On pilke nozna kocha.

I moje dzieci pokochaly ja razem z nim.

Maja. Trening raz w tygodniu.
Wiktor. Trening raz w tygodniu.
Zuzia. Trening dwa razy w tygodniu plus dwa mecze w tygodniu. Czasami trzy.
Ada. Trening raz w tygodniu, ale od przyszlego kwietnia:):):)
Teraz jeszcze obserwuje i bawi sie swoja pilka:) Albo zabiera pilke bratu a on sie denerwuje;) Zebyscie widzieli jej mine wtedy;)

W USA to dziewczynki kroluja na boiskach. Jak jest boisko, to mozecie byc pewni, ze za chwile wylonia sie na nim sliczne dziewczynki z wlosami w kitke i w jednakowych, starannie dopasowanych strojach. I plecaki maja takie same. Pilki na treningach moga byc kolorowe :) I sa.
I mozecie byc pewni, ze na lini bocznej boiska, beda rodzice, dziadkowie, przyjaciele kibicujacy tym dziewczynkom. Na rozkladanych krzeslach siedzac, wykrzykuja imiona swoich dzieci.
I serce im zamiera przy kazdym faulu.
A radosc przy golu... cos cudownego.

A ja? Ja sie poddalam. Uspokoilam. Chodze na mecze. Dopinguje. Moze i przegralam, ale tak przegrywac, to moglabym zawsze. Moja przegrana ma slodki smak.
Tez kupilam sobie wygodne, skladane krzeselko i rozkladam je na boisku z radoscia.
Zamienilam obcasy na conversy.
I juz nie zapadam sie w nich na trawie, idac i udajac przed sama soba, ze ja tu tylko tak przelotem jestem. Ze ja tu nie pasuje.
Ze zdziwieniem obserwuje zaangazowanie moich dzieci ale jestem szczesliwa, ze juz teraz maja cos co moga nazwac PASJA... I to wszystkie, bez wyjatku.

I jestem z nich dumna.
I juz bede tylko wspierac. Obiecuje.

A pewnego dnia... kto wie, moze i ja powiem, ze kocham...
















*Ten post (w troszke zmienionej formie) zajal 6 ( na 67 bioracych udzial) miejsce w konkursie organizowanym prze Julie z szafatosi.pl. 






26 komentarzy :

  1. Piękny, wzruszający post. O prawdziwej miłości :-) Trzymam kciuki za Zuzę w pozostałych meczach! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ty jestes szybka:):):):) Dziekuje ze zawsze jestes.

      Usuń
    2. Wczoraj jak to publikowalam wygraly 3:0 !!!!

      Usuń
  2. Ja też grałam w piłkę i nawet na turnieju jakimś byłam, potem moja siostra grała z chłopakami na boisku. W za dużych korkach,bo damskich nie było kiedyś. Bosko, że mają pasję, a czy jest to kolorowanie czy piłka, to chyba mniej istotne. Dzieciaki uczą się sumienności, gry zespołowej i zdrowej rywalizacji. A Ty pięknie wyglądasz w tych Conversach na murawie i wcale nie przegrałaś, wręcz przeciwnie - masz wspaniałą rodzinę, wygrałaś!

    OdpowiedzUsuń
  3. A widzisz to strasznie fajne że dziewczyny grają! W Polsce jest jednak tak że rządzą stereotypy i niestety im nie wypada, nie wolno i tak dalej... Super trampki!!! I kto wie może jeszcze zagrasz w jakieś "babskiej" rodzinnej lidze z córkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie moja reakcja, na to, ze moze zagram, jest usmiech:) Ale nigdy nie mow nigdy prawda?
      Gram przeciez czasami z dzieciakami swoimi na podworku. Z naciskiem na czasami co prawda no ale to juz cos :):):)

      Usuń
  4. ja tez gralam ... i tak bronilam pilki w bramce ze az reke zlamalam sobie.... ale to bylo takie nieprofesjonalne... a teraz mieszkam w kraju gdzie pilke nozna jest wazniejsza chyba, albo conajmniej na rowni z Bogiem!!!! no ale tutaj boiskach rzadza faceci, dziewczy to rzadkosc. Moj maz jak kazdy Italiano uwielbia calcio i z chcecia by pogral z naszymi dwoma coreczkami w jakijes damskiej lidze.. chyba musimy pomyslec o przeprowadzce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do US sie przeprowadzcie:)
      Jakos nie wiedziec w sumie dlaczego zaskoczylas mnie tym, ze gralas w pilke nozna.. Moze dlatego, ze u nas na podworku, dziewczyny graly chyba we wszystko poza pilka;) To byla zawsze domena chlopakow:) Jak powiem W. ze gralas on mi powie a widzisz, a widzisz haha.
      Pamietam relacje Wisieniek z mistrzostw, co sie tam dzialo u was i to, ze na kazdej plazy dzieciaki w pilke graja...:)

      Usuń
  5. Czytając też wydawało mi się, że brzmi inaczej :)
    Piękna jest ta nauka w życiu, to dojrzewanie do kompromisu, to mimowolne pokochiwanie nie swoich bajek i wchodzenie w nie z uniesionym czołem. To pozorne "przegrywanie", które jest wygraną tak radosną, że po czasie wydaje nam się wręcz absurdalne, że kiedyś było w nas odmienne uczucie ;)
    Piękne... Kiedy okazuje się, że nasza miłość to też w duzym stopniu ta cudowna akceptacja odmienności, ten mały kolejny krok do tolerancji, który okazuje się również dla nas przygodą na całe życie. A, tak sobie myślę, że nasze dzieci jeszcze nie raz nas zaskoczą przecież i ta nauka nigdy nie minie. A ta nasza gotowość do akceptowania ich (wydawałoby się dziwnych) pomysłów stanie się pewnym motorem sprawczym.
    I bardzo (to już pisałam u Julii) jestem z Was Mam dumna za te słowa, zdjęcia i wyznania. Zawsze jak tu jestem wiem, że to jedna z piękniejszych pamiątek dla nich.
    Nie wiem czemu tak wypatruję w myślach tę przyszłość, ale to uczucie mi niezmiennie towarzyszy kiedy sobie wyobrażam dorosłą Zuzkę, jak roni zły radości czytając (już dorosła) Twoje słowa ;)))))))
    A, no i musze to napisać! Dumna jestem z Ciebie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "zły" = łzy (ale ja tak mam, że często przekręcam to słowo) :)

      Usuń
    2. Dziekuje :)
      To dla mnie ogromna lekcja. I proces, ktory wciaz trwa.I wciaz obserwuje dziewczyny z lekka podejrzliwoscia, ona naprawde sie cieszy na ten trening dzien po dniu??, naprawde juz wstala? przeciez jeszcze mogla pospac bo mecz na pozniejsza godzine? Jakbym uwierzyc nie mogla:) Ale jestem na dobrej drodze.
      Moze nigdy nie powiem, ze kocham ale kochac nie musze. Musze wspierac i byc w tym razem z nimi, obok blisko. BO to tak bylo, ze ja przeciez wiedzialam, ze moje dzieci beda lubily rozne rzeczy, beda rozne ode mnie, od siebie. I poki sa male jeszcze mozna je nakierowywac i podpowiadac i pokazywac rozne drogi. I ja mialam cichutka nadzieje. ze moze jednak cos innego. I niby nie przeszkadzalam ale jednak nie wspieralam. Nie cieszylam sie z bramek. I one to przeciez widzialy.. ZE mama niby mowi, ze to cudownie i wspaniale ze strzelilas ale tak naparwde to mysli o czyms innym...I te obcasy haha.
      No ale dzisiaj juz wlasnie akceptuje. Tak naprawde wewnetrznie nie tylko slowem. I dobrze mi z tym.

      Usuń
  6. Fajnie:) Super są takie dziewczynki piłkarki.
    U mnie nie będzie tego problemu ale może być inny, np ja to bym z chęcią na pianino albo skrzypce posłała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My skrzypce juz przerabialismy tez:) Przez pol roku. Teraz druga corka cos przebakuje na ten temat;) Ale udaje ze nie slysze haha

      Usuń
  7. Czytałam już wcześniej, czytam teraz i muszę stwierdzić to co już tak naprawdę dostrzegłam dużo wcześniej: jesteś NIESAMOWITA:) Z duszą rozległa taką, z miłością w każdym geście i słowie i rodziną piękną, prawdziwą co to niejednego jest marzeniem niedościgłym żeby ją taką posiadać. Do twarzy Wam z tą codziennością Waszą niezwykła, choćby to były tak przyziemne rzeczy jak piłka nożna to mam wrażenie, że u Was wszystko obraca się w jedno: w miłość i dlatego tak mi blisko do Ciebie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mysle o Tobie podobnie :) Ze mi do Ciebie blisko:) I ciesze sie ze mam Cie tutaj:)
      Dziekuje za te slowa Twoje, ktore mnie...zawstydzaja.

      Usuń
  8. Czytałam już wcześniej i teraz znowu mi się podoba niezmiernie to co napisałaś. Wspaniałe że dzieci maja pasję i wspaniałe że tworzycie taką jedność! Mój mąż też kocha piłkę, Lena już jest wyszkolona w kopaniu i myślę że wiele by dał żeby i u nas piłka dziewcząt była tak popularna. Oczywiście ja widzę ją w jakiejś innej roli jak na razie ale kto wie... :)) Obym wtedy stanęła na wysoości zadania jak Ty, jako mama, która jest i wspiera. To takie ważne...
    Zdjęcia piękne, jak patrzę na Was to tak miło na sercu się robi...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Iza za piekne slowa. Kochana jestes. A Lenka Twoja cudna;)

      Usuń
  9. a ktore Twoje posty zajely miejsca 1-5? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, przypomnialo mi sie, jak przerabialam wiele lat te lige pilkarska :-) Do czasu. Pewnego dnia moja "koza" oswiadczyla, ze wiecej grac nie bedzie, bo... sie poci!

    Posmialismy sie z dziecka, ale co mialo sie nie pocic. O tej porze na Florydzie nadal goraco, a w tych poliestrowych strojach i mnie by sie skora odparzyla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha bardzo konkretny argument:)
      Pozdrowienia dla kozek Twoich:)

      Usuń
    2. A dziekuje i pozdrawiam Twoja trupe...

      Usuń
  11. Serdecznie zapraszamy na Halloweenowy konkurs gdzie do wygrania jest bon o wartości 40zł do zrealizowania w księgarni Gandalf :)
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/halloweenowa-niespodzianka.html

    Z góry bardzo przepraszam za spam...

    OdpowiedzUsuń
  12. szaleństwo! a mnie piłka nożna potwornie, ale to potwornie nudzi! ale może dlatego, że nie widziałam jej w wykonaniu zawodników ze ślicznymi kucykami na głowie ;)
    a jeszcze - z mężem długie godziny zastanawiamy się, w stronę jakiej aktywności skierować córkę. bo na razie, jak to dwulatka - lubi wszystko, niebawem znajdzie się czas, by pokazać jej alternatywy - i co tu wybrać, by nie mieć za dużo okazji do strachu o zdrowie dziecka? :) ciężka sprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby kozka nie skala , to by smutne zycie miala ale gdyby nie skakala....wiadomo...:) Bardzo ciezko. Kazdy sport wiaze sie z jakims ryzykiem. Moje dzieciaki sa bardzo ruchliwe wiec to, ze sport to bylo jasne.

      Usuń

Dziękuję bardzo za każdy zostawiony komentarz.
Będzie on widoczny po zatwierdzeniu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Ⓒ Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są moją własnością.